Z każdego kręgu kulturowego prędzej czy później wyrastają twory na tyle specyficzne, że w szerszym kontekście mogą stanowić całe gatunki czy nurty. W kręgu Europy Środkowo-Wschodniej jeszcze do niedawna powstawały gry tak charakterystyczne, że ukuto nawet termin „eurojank”, czyli produkcji growych cechujących się m.in. sporą ambicją i niewielkimi możliwościami, ale także świetną fabułą i topornym przedstawieniem mechanik. Do tego rodzimego gatunku z pewnością należą chociażby takie perełki jak Gothic czy pierwsze części serii S.T.A.L.K.E.R., a także pierwszy Wiedźmin. Ten ostatni doczeka się w niedługim czasie swojego remake-u, a dyskutujący o projekcie fani twierdzą, że przedstawiona w nim historia będzie się różnić od oryginału.
Nie chodzi tu oczywiście o fundamentalne dla fabuły zmiany. Według graczy, w pierwszym
Wiedźminie jest jeden wątek w historii gry, który został poprowadzony w dość niezrozumiały i pokraczny sposób, w szczególności kiedy spojrzymy na tytuł przez pryzmat całej serii - zarówno gier, jak i książek.
Takim wątkiem jest motyw odwiecznej rywalki Triss Merigold, czyli Yennefer z Vengerbergu, a w zasadzie to jego brak. To samo tyczy się zresztą Ciri, ale to postać, o której Geralt na tym etapie swojej historii zaledwie słyszał w przepowiedni. Yenn natomiast jest postacią, którą główny protagonista zdążył już poznać osobiście w wydarzeniach prezentowanych w książkach poprzedzających fabułę gry. Mało tego, ścieżki ich przeznaczeń zostały już ze sobą splecione w
Ostatnim Życzeniu.
Trzeba pamiętać, że wiedźmin na początku historii „jedynki” cierpi na amnezję, a wszystkie informacje odzyskuje podczas przechodzenia gry. Większość starych przyjaciół musi ponownie poznać podczas zapadających w pamięci spotkań, ale ci, w kontekście naświetlenia znajomości z czarodziejką Yennefer - są kompletnie bezużyteczni.
I choć nie ma się co dziwić, że sama Triss przez wzgląd na charakter ich relacji nie wspomina ani słowem o Yenn, ani o dziecku-niespodziance, tak zastanawiający jest fakt, że nie robi tego również żaden z przyjaciół Geralta. Całą zaś historię trójki bohaterów usłyszeć można od losowego oberżysty w wiosce Odmęty, co jest dość dziwnym wyborem sposobu na przedstawienie historii wiedźmina.
Biorąc pod uwagę tendencję rosnącej popularności gier
CD Projektu, można śmiało założyć, że w remake gry z 2007 roku zagra zdecydowanie więcej osób, niż w oryginalną, pierwszą część serii. Remake pierwszego
Wiedźmina powinien więc zostać pod tym względem odpowiednio przebudowany.
Źródło:
Jonasz Gulczyński - GRY-OnLine
|
| Klemens
|
| 2025-10-21 18:02:53
|
|
|